Słowenia – wnioski z pobytu – Bled

Pierwsza część naszej wycieczki na Słowenię została opisana w poprzednim poście. W obecnym, przedstawimy naszą przygodę, pobyt i wrażenia z Bledu (i jego okolic).

10.09.2018

Dzisiaj pożegnaliśmy Ljubljanę, stolicę Słowenii i pojechaliśmy w głąb kraju, do miejscowości Bled. Położona jest ona nad jeziorem o tej samej nazwie. Ponieważ nie byliśmy zmotoryzowani, udaliśmy się tam komunikacją miejską. Sama podróż kosztowała nas 7,80 euro od osoby i trwała trochę ponad godzinę.

W momencie odjazdu nastąpiło pewne zamieszanie. Z tego samego peronu odjeżdżały dwa różne autobusy, wpędzając tym samym tłumy turystów (tak, Bled jest popularnym miejscem) w konsternację i wystawiając kierowcę pierwszego busa na dużą próbę cierpliwości. Każdemu tłumaczył bowiem, że to nie jest jego autobus. Zgadnijcie kto również nie wytrzymał presji i poszedł się o to spytać?

Ponieważ dzień podróży jest zazwyczaj rozbity (zwolnienie pokojów w jednym miejscu, transport, oczekiwanie na możliwość zameldowania w drugim miejscu, zakupy etc.), zadowoliliśmy się jedynie zwiedzaniem (a raczej obejściem) całego jeziora.

Widok na jezioro Bled

 

Samo miejsce zrobiło na nas na tyle silne wrażenie (co tu dużo mówić, jezioro jest po prostu piękne), że wracaliśmy na jego brzegi przy każdej możliwej okazji. Bardzo dużo zyskuje po zachodzie słońca (jak już uda się ustalić po której stronie jest zachód 😉 ). Iluminacja zamku nocą bowiem na długo zapada w pamięci.

 

11.09.2018

Wprawdzie pierwotnie mieliśmy inne plany – chcieliśmy pojechać nad drugie jezioro Bohinj, jednak zmieniliśmy je. Stwierdziliśmy, że damy sobie dzień przerwy pomiędzy większymi trasami. Postanowiliśmy odwiedzić więc wąwóz Vintgar.

Orientacyjny szlak z Bledu do wąwozu Vintgar

 

Bilety do wąwozu Vintgar

 

Wąwóz położony jest niecałe 5 km od Bledu. Dla osób niezmotoryzowanych można się tam dostać na dwa sposoby: aktywny (pieszo lub wypożyczając rower) lub „wygodny” (busem).

Wprawdzie chcieliśmy skorzystać z drugiej możliwości, jednakże… uciekł nam autobus dosłownie sprzed nosa, następny miał być dopiero za godzinę, przejazd w jedną stronę zaś kosztował 5 euro.

Po krótkiej naradzie (i przeliczeniu kosztów biletów na tutejsze kremówki), zdecydowaliśmy się zdobyć wąwóz aktywnie, spacerkiem. Trasa jest dobrze oznaczona oraz uczęszczana przez innych turystów przez co ciężko jest z niej zboczyć. Widoki, które trasa oferuje rekompensują w zupełności spacer.

 

Wąwóz jest częścią parku krajobrazowego i wstęp jest płatny. Ważna uwaga, płacić można tylko gotówką. My zapłaciliśmy 5 euro za osobę, warto jednak zweryfikować aktualny cennik.

Samo zwiedzenie wąwozu zajęło nam ponad dwie godziny. Istnieje możliwość zakończenia zwiedzania po jego drugiej stronie, jednak nam nie było to na rękę (dłuższa trasa powrotna) więc wracaliśmy po śladach. Zwiedzając wąwóz powrotnie, mieliśmy pewność że nic nie ucieknie naszej uwadze.

Wąwóz Vintgar

 

Po powrocie poszliśmy spróbować tutejszą kremówkę, o której przed wyjazdem słyszeliśmy wiele dobrego. Podobno kremówka została po raz pierwszy wprowadzona w roku 1953 przez cukiernika Ištvana Lukačevića właśnie w Bledzie (dla ciekawskich). Cóż można powiedzieć, rzeczywiście jest dobra. Zweryfikowano empirycznie…

 

Dopisek by Wiercipietka

Kremówkę (a później lody;)) testowaliśmy w  mniej typowym miejscu, mianowicie Slaščičarna Zima www

Początkowo mieliśmy kosztować kremówki w Hotelu Bled, jednak później odszukaliśmy w odmętach sieci, że obecnie ta jest najlepsza. Nie mamy porównania, ale rzeczywiście to fajna cukiernia, 
gdzie kupują słodycze także lokalni mieszkańcy. Możemy również zarekomendować lody (czekoladowe absolutna pychotka).

 

Zwieńczeniem dnia była panorama jeziora Bled z pobliskiego szczytu (chociaż to za duże słowo) Ojstrica. Mała uwaga, górka wprawdzie nie jest wysoka, jej końcówka jest forsowna.


„Sławny” punkt widokowy na Ojstricy

 

 Na szczycie poza panoramą okolicy czeka na nas samotna ławeczka, która z jakiegoś powodu jest wizytówką z podróży każdego turysty. Mnie osobiście urzekł jednak sam widok…

 

12.09.2018

Ostatni dzień ,który nam pozostał w Bledzie przeznaczyliśmy na zwiedzenie… innego jeziora. Jezioro Bohinj, bo o nim mowa oddalone jest od Bledu o niecałe 30 km i znajduje się na terenie Parku Narodowego Triglav. Autobusem dotarliśmy tam w niecała godzinę.

 

Samo jezioro jest większe niż Bled (największe i najgłębsze w Słowenii), z jego nazwą zaś związana jest pewna legenda o czym dowiedzieliśmy się od przewodnika podczas rejsu łódką. Według niej, podczas przyznawania ludziom ziem, Bóg zapomniał o pewnej grupie spokojnych ludzi. W złości na swoje roztargnienie, oddał im skromny kawałek swojego raju. Stąd właśnie pochodzi nazwa tego miejsca, które w wolnym tłumaczeniu Bohinj oznacza „Krainę Boga”.

 

Jak powiadają, w każdej legendzie jest ziarnko prawdy. Nie inaczej jest i w tym wypadku, to miejsce jest naprawdę urzekające.

 

Zwiedzanie zaczęliśmy od zdobycia okolicznego szczytu Vogel… kolejką linową.

Tutaj małą dygresja, każda atrakcja turystyczna posiada (albo powinna posiadać) tzw. Bilety łączone (Wiercipiętka pisała o nich link). Mimo iż nie są widoczne żadne informacje, warto o nie pytać, gdyż w podobnej cenie można zyskać o wiele więcej atrakcji. My kupiliśmy tzw. pakiet Bohinj mini, który w cenie zbliżonej biletu do kolejki linowej oferował bilet na kolejkę, zwiedzanie kościółka, dwa przejazdy łódką oraz kupon na napój w pobliskiej kawiarni.

 

Szczyt Vogel wznosi się na wysokości ponad 1500 m. n.p.m. W sezonie zimowym jest to jeden z większych kurortów narciarskich w Słowenii, który w ograniczonym zakresie jest również czynny latem. Spędziliśmy tutaj trochę czasu podziwiając panoramę jeziora Bohinj z góry oraz samych Alp Julijskich.

Bohinj

Obraz 1 z 5

Widok wprawdzie nie jest z góry ale nie mogłem się powstrzymać

 

Wykorzystując zakupiony wcześniej bilet, skorzystaliśmy z możliwości opłynięcia jeziora łódką. Łącznie dwa razy, jako że łódka zatrzymuje się na jednym z dwóch postojów (co jest dosyć wygodne, jeśli ktoś w połowie spaceru wokół jeziora zmieni zdanie i zapragnie wrócić). Tutaj właśnie usłyszeliśmy wspomnianą wcześniej legendę związaną z nazwą tego miejsca. Na zakończenie naszej wycieczki, odwiedziliśmy kościołek Jana Chrzciciela.

Rejsy po jeziorze Bohinj

 

Z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, jeden dzień to za mało na zwiedzenie tego miejsca.

 

13.09.2018

Dzień dzisiejszy kończył nasz krótki pobyt w Bledzie na rzecz nowej podróży do Piranu, zwanego również Słoweńską mała Wenecją ale to już, historia na inną okazję 🙂

 

Kilka przydatnych linków

Wąwóz Vintgar

O wąwozie słów kilka: http://www.bled.si/en/what-to-see/natural-sights/the-vintgar-gorge

cennik: http://www.vintgar.si/?lang=en

 

Vogel

Ski center (punkt do którego dociera kolejka): http://www.vogel.si/poletje